Za gest pracodawcy zapłaci pracownik

PIT: Zniżka od pracodawcy to dodatkowy podatek dla pracownika

 

Skarbówka chce PIT od pracowników, którzy dostają ulgi na usługi swojej firmy.

Fiskus nie rezygnuje z opodatkowania pracowniczych świadczeń. Mimo korzystnego dla zatrudnionych wyroku Trybunału Konstytucyjnego chce opodatkować tych, którzy dostają zniżki od pracodawcy.

Przekonali się o tym pracownicy społecznych gimnazjów i liceów. Za edukację swoich dzieci płacą niższe czesne. Katowicka Izba Skarbowa uznała, że uzyskują z tego tytułu wymierną korzyść majątkową. Gdyby bowiem nie byli zatrudnieni w szkole, musieliby płacić całą kwotę. Trzeba wobec tego naliczyć im przychód i opodatkować (interpretacja nr IBPB-2-2/4511-514/15/MM).

Tańsze zakupy

– Idąc tym tokiem rozumowania, podatek musi zapłacić każdy pracownik, który korzysta ze zniżek u pracodawcy – mówi doradca podatkowy Tomasz Piekielnik. – Przykładowo, osoba zatrudniona w salonie samochodowym nabywająca auto po preferencyjnej cenie albo pracownik klubu fitness, który nie musi płacić za zajęcia.

– Wychodzi na to, że jeśli firma sprzedaje komputery po 3 tys. zł, a pracownik kupi o połowę taniej, to ma 1,5 tys. zł dodatkowego przychodu – mówi doradca podatkowy Grzegorz Gębka.

Czy podatku można uniknąć? Eksperci widzą dwie drogi. Pierwsza – powołanie się w ewentualnym sporze z urzędem na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 8 lipca 2014 r. (sygn. akt K 7/13). Określono w nim, jakie kryteria muszą być spełnione, aby zakwalifikować świadczenie dla pracownika jako jego przychód ze stosunku pracy. Między innymi powinno być przekazane w interesie pracownika, a także przynieść mu korzyść w postaci powiększenia aktywów lub uniknięcia wydatku, który musiałby ponieść.

Preferencja dla każdego

– Można argumentować, że gdyby pracownik nie miał zniżki, to w ogóle nie korzystałby z określonego świadczenia, np. nauki dzieci w szkole, w której pracuje – mówi Grzegorz Gębka. – Poza tym przyznawanie takich ulg leży w interesie pracodawcy, któremu przecież zależy na przyciągnięciu najlepszych specjalistów i motywowaniu ich do pracy.

Druga możliwość to przyznanie prawa do zniżek szerszej grupie osób.

– Jeśli prawo do ulgi mają też inne osoby, np. klienci albo współpracownicy, nie można uznać, że świadczenie jest profitem wynikającym ze stosunku pracy – tłumaczy Tomasz Piekielnik. – Pracownicy nie dostają indywidualnej, przeznaczonej tylko dla nich ulgi, nie mają więc podatkowego przychodu.

 

Źródło: Rzeczpospolita